Za oknem nic nie wskazuje na jej przybycie, choć trąbią o tym wszystkie media. Wymagana jest nieograniczona wyobraźnia, żeby dać sobie wmówić jej obecność. Albo niepoprawny optymizm w pakiecie z bajkopisarstwem. Chciałabym dać się nabrać i poczuć to, co czują dziś uprzywilejowane jednostki. Nic z tego. Patrzę przez okno. Nawet rozglądam się dobrze spacerując, bo wtedy jestem bliżej. Nie poradzę na to nic, że śladów wiosny brak. Szaro buro – jak tu uśmiechać się do ludzi. Do siebie. To naprawdę trudne.
„Sprzątaczka” („Maid”), nowy 10. odcinkowy miniserial Netflixa, zjawił się na platformie cztery dni temu, zyskując od razu ogromną widownię. Bohaterką filmu jest dwudziestopięciolatka o imieniu Alex. W pierwszym odcinku widzimy, jak w środku nocy ucieka z córeczką Maddy od Seana, swojego przemocowego partnera. Ich kontrowersyjny związek pozostaje główną fabułą całej serii. Alex nie jest jednak typową twarzą przemocy domowej i skrajnego ubóstwa, choć bywa, że trafia na samo dno – bezdomna i bez środków na jedzenie. W serialu obserwujemy wiele kluczowych dla jej życia obszarów: skomplikowane relacje rodzinne, nisko płatną pracę sprzątaczki w domach zamożnych klientów oraz twardą walkę o własny kąt i przedszkole dla córki.

