Nieczęsto możemy poznać prawdziwą historię kobiet takich kobiet jak Kasia Khanna, które dziś liczą się w biznesie. O swoich szalonych decyzjach życiowych opowiada redakcji CNO kobieta pełna pasji – właścicielka Agencji Marketingowej REFOCUS w Bielsku-Białej.

Sukces nie bywa dziełem przypadku. Często prowadzi do niego droga pełna porażek, błędnych decyzji i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Dziennikarstwo, grafika, marketing, biznes… Czy tak wyobrażałaś sobie ścieżkę swojej kariery zawodowej, gdy zdawałaś maturę?
Absolutnie nie! Chciałam być psychologiem, ale mimo dwóch celujących na egzaminie maturalnym nie dostałam się na wymarzone studia! To były czasy, gdy o jedno miejsce na psychologii stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim starało się 26 kandydatów (pierwsza szalona decyzja). Wszyscy zdawaliśmy egzaminy wstępne z pięciu przedmiotów, znajomości lektury i umiejętności studiowania. Zabrakło mi jednego punktu, żeby się dostać — byłam pierwsza pod kreską!

Zdecydowałaś się wyjechać za granicę?
Świeżo po wejściu Polski do UE wielu moich znajomych wyjechało do Anglii. Ja pojechałam z nimi (druga szalona decyzja). Nie planowałam długiego pobytu — chciałam tylko w trakcie wakacji zarobić na to nieszczęsne czesne. Okazało się jednak, że zostałam w Londynie na prawie 10 lat. Najpierw uczyłam się języka, a potem dostałam się na studia dziennikarskie.

Dlaczego wybrałaś taki kierunek? Studiowanie w języku obcym musi być trudne, a w dziennikarstwie język to przecież 80% sukcesu?
Bo takie miałam wtedy marzenie — chciałam pisać, byłam w tym dobra. Wiedziałam, że będzie mi trudniej niż rodowitym Anglikom, ale podjęłam wyzwanie (trzecia szalona decyzja). Taka już jestem, że jak czegoś chcę, to idę na całość i po prostu to robię. Czasem się udaje, czasem nie. Jestem przekonana, że tam, gdzie jedne drzwi się zamykają, na oścież otwierają się inne.

To dlaczego zmieniłaś kierunek studiów?
Nie porzuciłam studiów dziennikarskich — skończyłam licencjat z wyróżnieniem! Na praktykach zawodowych w jednej z londyńskich redakcji zdałam sobie sprawę, że bardziej interesuje mnie oprawa graficzna artykułów w prasie kolorowej niż ich zasadnicza treść. Wtedy podjęłam decyzję, by rozwijać się w tym kierunku i poszłam na studia magisterskie z grafiki.

Czy to była dobra decyzja?
Jak najbardziej! Bardzo rzadko spotyka się osoby, które jednocześnie potrafią pisać i projektować. Tradycyjnie w redakcjach ludzie od tekstów nie mieszają się z grafikami, a połączenie tych dwóch kompetencji pozwoliło mi na szybki progres zawodowy — dwa lata po ukończeniu studiów byłam już redaktor naczelną, a w międzyczasie zdążyłam też założyć rodzinę!

Czy połączenie kariery zawodowej z obowiązkami matki i żony było dla ciebie trudne?
Łatwo nie było, ale nawet z niemowlęciem przy piersi nadal mogłam pracować zdalne. Tak właśnie nawiązałam współpracę z Kuwejtem. Po prostu pewnego dnia dostałam maila od nieznajomego, który znalazł moje studenckie portfolio w internecie i postanowił zainwestować w moje kompetencje!

I od razu zaproponował Ci wyjazd do Kuwejtu?
Niezupełnie. Najpierw powierzył mi opiekę nad kontami swoich klientów na Facebooku, Instagramie i Twiterze. Potem zlecał mi coraz to bardziej odpowiedzialne zadania. Gdy powiedziałam mu, że nigdy wcześniej się tym nie zajmowałam, odparł, że przecież mam internet, więc mogę sobie wszystko „wygooglować”. Więc wzięłam byka za rogi i w trzy miesiące od pierwszego maila byłam już dyrektorem ds. marketingu agencji reklamowej z Kuwejtu.

Tak właśnie, chcąc niechcąc zaczęłam zajmować się marketingiem. Równolegle pracowaliśmy nad wprowadzeniem na rynek arabski pierwszego czasopisma o tematyce health & fitness. Stworzyliśmy Magazyn Perfect Fit. Sama zbudowałam zespół redakcyjny w Anglii, zatrudniłam grafików w Polsce, tłumaczy w Libanie i handlowców w Kuwejcie. Do Kuwejtu w końcu nie wyjechałam, bo miałam poważne problemy z drugą ciążą, ale pojawił się pomysł, by otworzyć firmę w Polsce. Tak właśnie powstał REFOCUS. To niesamowite, ale centrum dowodzenia całą operacją wydawania arabskojęzycznego magazynu powstało właśnie w Bielsku-Białej.

To ogromny sukces! Dalej było już tylko lepiej?
No właśnie nie! Magazyn ukazywał się przez 18 miesięcy, ale zespół w Kuwejcie miał problemy ze sprzedażą powierzchni reklamowej, a że magazyn był bezpłatny, firma notowała wysokie straty. Poszerzyliśmy więc zakres oferowanych usług, bo okazało się, że łatwiej jest sprzedać firmie w Kuwejcie stronę internetową czy kampanię reklamową w mediach społecznościowych niż reklamę w gazecie.

Niestety, w pewnym momencie ze spółki wystąpił inwestor i z dnia na dzień stanęłam przed faktem, że nie będzie już przelewów z Kuwejtu. Pracowników trzeba było zwolnić, umowę najmu wypowiedzieć, a spółkę zlikwidować. Zostałam absolutnie sama i bez środków do życia.

Nie mogłaś kontynuować działalności na rynku polskim?
Polski klient ma niższą siłę nabywczą, a rynek jest bardziej nasycony. Zmuszona byłam zacząć jeszcze raz od zera, ale byłam już bogatsza o kontakty i doświadczenia. Musiałam zastąpić jednego zagranicznego klienta kilkunastoma klientami w Polsce, ale nie poddałam się, ani nie porzuciłam marki REFOCUS, bo za dużo pracy włożyłam w próby jej ratowania, by się teraz poddać.

Najpierw wynajęłam dla siebie biurko w coworkingu. Dołączyłam do BNI — to taka organizacja skupiająca przedsiębiorców, którzy wymieniają się kontaktami i poleceniami biznesowymi. Zaczęłam budować od nowa bazę klientów i stopniowo zatrudniałam kolejnych pracowników. W dwa lata udało mi się odbudować siedmioosobowy zespół z tą różnicą, że teraz nie miałam już zagranicznych klientów ani wspólników, ale za to sama mogłam decydować o kierunkach rozwoju swojej firmy.

I w którą stronę zdecydowałaś się pójść?
Mam wrażenie, że przebyłam moją drogę w odwrotnym kierunku. Najpierw miałam globalną firmę z szerokim wachlarzem usług, potem wąsko wyspecjalizowaną firmę lokalną, która wreszcie przynosi zyski. Zwykle jest odwrotnie.

Marketing internetowy to bardzo obszerna i dynamiczna branża, a nie można przecież znać się na wszystkim. Postawiłam więc na media społecznościowe. Coraz więcej firm zaczęło dostrzegać potencjał reklamy na Facebooku, a rynek nie jest jeszcze nasycony. Owszem, inne agencje oferują podobne usługi, ale niejako jako dodatek np. do projektowania stron internetowych. My się w tej dziedzinie wyspecjalizowaliśmy, więc jeśli ktoś szuka eksperta w temacie social media, to trafia do nas. A jak już do nas trafi, to zazwyczaj zostaje na długo i jeszcze poleca nas innym.

Myślę, że ta lojalność to skutek bardzo ciepłych relacji, które staramy się nawiązywać z naszymi klientami. W ogóle uważam, że w biznesie relacje są najważniejsze. Nie mam na myśli „znajomości”, ale właśnie relacje. Żeby zrozumieć różnicę, chyba trzeba być kobietą!

Dlaczego? Czy kobiety traktują biznes inaczej?
Prowadząc własną firmę, nauczyłam się, że kobiety inaczej podchodzą do biznesu niż mężczyźni. Mężczyźni często kierują się chłodną analizą, porównują tabelki przychodów i rozchodów, szacują zyski, straty i ryzyko, i na podstawie wyników podejmują decyzje biznesowe… Kobiecy biznes jest inny — oparty bardziej na emocjach. Między zamawiającym a wykonawcą musi być tzw. chemia i obopólna chęć współpracy. To często prowadzi do powstawania więzi, która jest trwalsza niż umowa na piśmie i bardziej dochodowa niż by wynikało z zimnych kalkulacji w Excelu.

A jak motywujesz swoich pracowników do budowania trwałych relacji z klientami?
Nie muszę tego robić. Oni sami wychodzą z inicjatywą. W naszym zespole konsekwentnie wdrażamy praktyki turkusowego modelu zarządzania, co przejawia się tym, że nie ja, a pracownicy podejmują decyzję we wszystkich ważnych dla nich kwestiach. Sami dzielą się między sobą obowiązkami, sami zarządzają swoim czasem pracy. Decydują o zakupach potrzebnych sprzętów biurowych, kursów i szkoleń, rekrutują nowych pracowników… Nikt nie deleguje obowiązków w dół ani nie spycha odpowiedzialności do góry. Nie ma hierarchii organizacyjnej, a zamiast niej wszyscy jesteśmy częścią samozarządzającej się organizacji. Nie ma kierowników, a gdy pojawia się potrzeba wyłonienia lidera projektu, ten sam się zgłasza lub jest powoływany przez zespół. Wiem, że to może brzmieć jak herezja, ale im więcej swobody i zaufania daję pracownikom, tym częściej zaskakują mnie swoim nadzwyczajnym zaangażowaniem i rozsądnym podejściem do tematów (również tych finansowych).

To dość rzadkie w polskich firmach. Niektórzy przedsiębiorcy mówią, że to utopijne podejście, bo pracownicy mają tendencje do nadużywania zaufania, jakim się ich obdarza.
Myślę, że wiele zależy od tego, jakich się zatrudnia ludzi. Trzeba umieć dobierać sobie współpracowników. Moją złotą zasadą jest rekrutacja ludzi w oparciu o ich osobowość, a nie wykształcenie, kompetencje czy doświadczenie zawodowe. Umiejętności techniczne zawsze można nabyć, doświadczenie pozyskać, ale charakteru człowieka zmienić się nie da. Dlatego rekrutując ludzi do firmy, patrzę na ich osobowość — na to, jaką energię wniosą do zespołu i jak się w nim będą czuły. To niesamowicie istotne, bo aby firma mogła się rozwijać, ludziom po prostu trzeba ufać.

Na pewno nasze czytelniczki chciałyby wiedzieć, czemu zawdzięczasz swój sukces? Jakie cechy charakteru powinna posiadać kobieta sukcesu?
Przede wszystkim powinna być odważna! Chodzi mi tutaj o odwagę w podejmowaniu wyzwań. Trzeba mieć przysłowiowe „jaja”, żeby podejmować śmiałe decyzje. Nasza kobieca ostrożność czy nieufność może okazać się przeszkodą na drodze do sukcesu, kiedy trzeba iść na całość!

Po drugie, szalenie istotny jest upór i konsekwencja w działaniu. Nie można poddawać się, napotykając trudności. Gdybym porzuciła swoje marzenia w momencie likwidacji spółki, ten wywiad nigdy by nie powstał. Chodzi o to, by na przeciwności losu reagować korektą kursu, a nie powrotem do portu albo skokiem za burtę.

No i najważniejsze jest to, by mieć wokół siebie odpowiednich ludzi. Nawet najbardziej odważna, wytrwała i elastyczna kobieta nie zwojuje świata w pojedynkę. Trzeba budować firmę tak, by pracownicy chcieli być jej częścią. Dużo łatwiej jest osiągnąć sukces, gdy ma się wsparcie ze strony zespołu, na którym można polegać w każdej sytuacji.

 

Agencja Marketingowa REFOCUS zajmuje się prowadzeniem firmowych fanpage’y, kampaniami reklamowymi na Facebooku i Instagramie oraz szkoleniami z zakresu wykorzystania Facebooka w biznesie.

Kontakt:
Tel.: +48 694 361 508
E-mail: k.khanna@refocus.pl
Adres: 43-300 Bielsko-Biała, Plac Świętego Mikołaja 4 / 5

 

Artykuł ukazał się w CIESZYŃSKIE NA OBCASACH nr 4, data wydania październik 2018