NAUCZYCIELKA PRZEDSZKOLA. Niech Was nie zwiedzie nazwa, bo to nie zawód, to powołanie. Opowiemy Wam bardzo nieoczywistą historię – która wciąż się toczy – z dużą dozą ciepła, uznania i ważnymi pytaniami w tle. Bohaterką naszej opowieści jest absolutnie rewelacyjna dyrektorka ustrońskiego przedszkola – w roli nauczycielki przedszkola – Pani Jola Heller. Jej wyjątkową postać i rolę w życiu wychowanków i wychowanek oraz współpracownic w niezapomniany sposób odmalowują zebrane wypowiedzi.

Wszystkiego co naprawdę trzeba wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu – o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat – Robert Fulghum

Nie interesują nas bohaterki, które są jakąś fantazją na temat silnej kobiety. Pokazujemy w naszym artykule prawdziwą kobietę, taką, która nie tylko ma swoje mocne strony, ale jednocześnie dzieli się swoją siłą z innymi. Napisałyśmy o kobiecie, która jest wśród nas,  o tym jak wpływa na nasze życie i co do niego wnosi. O osobie, o której ledwie myśl, wywołuje ciepły uśmiech… .

Myślimy o Joli jako o kimś obdarzonym wyjątkowym talentem i wrażliwością, kobiecie, która po prostu dostrzega wielki dar nie tylko w swoich podopiecznych, ale i współpracownikach i która za wszelką cenę stara się go wydobyć na światło dzienne, przedstawić światu, sprawić aby nie został zaprzepaszczony. Jola jest wprost stworzona do swojej profesji przedszkolanki. Jest ciepła, pogodna, cierpliwa, kreatywna i zaangażowana. Dzieci ją uwielbiają, a ona ma z nimi wyjątkowo dobry kontakt.

Najlepszych i najpiękniejszych rzeczy na świecie nie można ani zobaczyć ani dotknąć. Trzeba je poczuć sercem – Hellen Keller

Podziw dla roli i talentów Joli trwa od dawna. Maria, która pracowała z nią 32 lata mówi, że nigdy nie zapomni dawnego wrażenia, jakie na niej zrobiła 19-letnia urocza dziewczyna skierowania do pracy w ustrońskim przedszkolu nr 7. Oddawane wówczas do użytku nowe przedszkole miało kilka dni opóźnienia. Jola już w pierwszych dniach pracy urządzała sale, sprzątała, nosiła i ustawiała meble. Gdy do przedszkola weszły już dzieci – szybko zdobyła ich serca. A w następnym roku wszyscy chcieli dostać się do grupy pani Joli – zawsze ciepłej, serdecznej i otwartej na małe i duże dziecięce troski i zawsze wierzącej, że będzie dobrze – i to nie slogan. Przed południem w pracy, po południu na wieczorowych studiach, a w nocy przygotowywała się do pracy wykonując pomoce dydaktyczne i rekwizyty. Szczerym uśmiechem i pogodą ducha zjednywała sobie zarówno dzieciaki, jak i ich rodziców, ale także współpracowników – niezależnie jaką pracę wykonywali. Zarażała otoczenie swoim optymizmem i entuzjazmem.

Mijały lata, z przedszkola odchodziły kolejne roczniki wychowanków pani Joli – tylko Jola jest stale, niezmiennie taka sama. W 2011 roku została dyrektorką – dzięki temu mogła rozwinąć swoje skrzydła i zrealizować swoją wizję przedszkola jako miejsca dobrego, najlepszego dla dzieci.

PrzedszkolankiEla, mama absolwentów naszego przedszkola, a równocześnie córka osoby, która wiele lat współpracowała z Jolą, wspomina słowa mamy, że Jola to właściwa osoba na właściwym miejscu. Decydowały o tym nie aspiracje, lecz jej podejście do dzieci, ich rodziców i do  kadry oraz wizja przedszkola jako drugiego domu.

Ela ze wzruszeniem w głosie opowiada, że gdy usłyszała w innym przedszkolu, że jej autystyczny, niemówiący wówczas syn „stanowi zagrożenie dla innych”, pospieszyła wówczas po ratunek do Joli, która bez wahania powiedziała: proszę przynieść dokumentację i zobaczymy, co da się zrobić. Dzisiaj syn Eli chodzi już do szkoły i nieźle sobie radzi, ale, jak twierdzi, wdzięczność w sercu zachowa do końca życia.

Dominika, która poznała Jolę 12 lat temu uważa, że spotkało ją szczęście, a jej dzieci trafiły do najlepszego miejsca pod słońcem. Oddając swoje dzieci (w tym jedno z zespołem Aspergera) do przedszkola zyskała pewność, że spotka je tu samo dobro. Dominika mówi, że była świadkiem heroicznej pracy dyrektorki, która stworzyła dzieciom dom, do którego chce się wracać, gdy w progu stoi zawsze uśmiechnięta pani Jola.

Beata uważa, że dzięki Joli uzyskała wiarę w to, że w życiu to właśnie otaczający nas ludzie są najważniejsi. Bo Jola pamięta o wszystkich, o ich radościach i troskach… Pamięta nawet tych, którzy odeszli już z pracy, a także o tych, którzy są już na emeryturze. Zaprasza ich na uroczystości i występy organizowane przez nauczycieli i dzieci – na Dzień Edukacji Narodowej, Jasełka, pikniki w ogrodzie i inne.

Pani Jola pamiętała o urodzinach Wandy Mider, zmarłej rok temu naszej regionalnej poetki i pisarki. Co roku wędrowała do niej z dziećmi ubranymi w regionalne stroje, z wierszykami i laurkami. Wszyscy odczuwali wzruszenie i radość podczas ostatniego spotkania, któremu towarzyszyły łzy wzruszenia 96. letniej Pani Wandy – że wciąż się o niej pamięta.

Michał opowiada o tym, jak poszedł do „Prażakówki” (Miejski Dom Kultury w Ustroniu) na występy przedszkolaków bardziej z przebrane przedszkolankiobowiązku niż zainteresowania – bo syn go bardzo prosił. A tymczasem przeszły go dreszcze, gdy zobaczył występy dzieci z okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości. Zrozumiał wtedy, jak ważną rolę pełni Pani Jola w kształtowaniu serc i charakterów najmłodszych. Patrzył na dzieci występujące przed pełną widownią oraz na Panią Jolę witającą wszystkich drżącym głosem przed przeszło godzinnym występem.

Basia ciągle pamięta moment troski ze strony Pani Joli, gdy źle poczuła się w pracy, a na jej biurku pojawiła się herbata z miodem i cytryną.

Wiola twierdzi, że to Jola nauczyła ją innego myślenia o życiu – że nic w życiu nie jest aż tak ciężkie, żeby nie dało się tego złagodzić dobrym słowem. Odebrany telefon i usłyszane w słuchawce słowa – Wszystko będzie dobrze, musi się udać, podniosły ją na duchu i sprawiły, że przetrwała poważną operację i pobyt w szpitalu bliskiej osoby. Wiola jest przekonana, że różne trudne chwile zniosła dzięki temu, że czuła za sobą wsparcie i  pozytywną energię Joli.

Grupa przedszkolanów z sarnkąŚwiat potrzebuje przykładów ludzi kierujących się w życiu wartościami i marzeniami, zdolnych wytrwale walczyć o te ideały – taka jest Pani Jola. Ślęcząc po nocach opracowała aż sześć projektów unijnych. Dzięki temu w przedszkolu dostępne jest ponadstandardowe wyposażenie: różnorodne, bogate pomoce do terapii w gabinetach, również do zabawy i nauki dzieci w grupach, basen chiński, pełne wyposażenie sali integracji sensorycznej, sali fizjoterapii i wiele innych. Dla  nauczycieli i specjalistów zdobyła też środki na dodatkowe godziny pracy.

Jola to też dobry lider i coach. Widząc potrzebę pomocy dzieciom z różnymi problemami w rozwoju, zebrała grono specjalistów. Zachęciła nauczycielki do poszerzania kwalifikacji i stworzyła sprawnie funkcjonujący zespół, zdolny do efektywnej pomocy wszystkim dzieciom i atrakcyjnego prowadzenia zajęć i zabaw. Jola stale gromadzi wokół siebie ludzi kompetentnych i oddanych tej nielekkiej pracy.

Joasia zauważa, że nasze przedszkolne festyny (Święto Rodziny, Dzień Pieczonego Ziemniaka, zakończenie roku szkolnego) stały się osiedlowymi świętami. Przychodziły na nie nie tylko całe rodziny, ale także osoby samotne i niemające dzieci. Te ostatnie często wychodziły ze słoiczkami z grochówką lub innymi produktami, by móc zabrać je do domu. A Jola, pełna energii i entuzjazmu, jakby niezmęczona, uśmiechnięta i radosna, znająca „swoje dzieci” – te ostatnie roczniki i te, co dawno już dorosły – witała i żegnała każde z imienia.

Nikt jeszcze nie zmierzył – nawet poeci – pojemności ludzkiego serca – Ella Fitzgerald

Daria dodaje, że Jola zawsze jest sobą – nikogo nie udaje, zawsze myśli o innych. Zawsze można się do niej zwrócić z problemami, mając niezachwianą pewność, że dochowa tajemnicy.

Gosia mówi, że Jola w jakiś niezwykły sposób motywuje ludzi do ciągłego uczenia się, zdobywania kwalifikacji, stopni awansu zawodowego. Mobilizuje mądrym słowem
i doradztwem.

Ola, i wielu pracowników, powtarza, że jest wdzięczna za spokój, z jakim codziennie wyrusza do pracy – Ogromne było moje zdziwienie, kiedy po raz pierwszy odczytałam wiadomość od Pani Dyrektor, dziękującej swoim pracownikom za wykonaną pracę. Po prostu niesamowite, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Pani Dyrektor inspiruje wszystkich wokół, traktując ich wkład pracy z szacunkiem i życzliwością. W czasach pandemii powstał w przedszkolu Teatr Niewielki, w którym  – zamiast aktorów – to nauczyciele (bo nikt z zewnątrz nie może wejść) wystawiają przedstawienia dla dzieci. W ten sposób, gdy dostęp dzieci do kultury został znacznie ograniczony, teatr zamieszkał w przedszkolu.

Z niezrozumiałych przyczyn radość jest zaraźliwa podobnie jak zapał i miłość – Paulo Coello

A jeśli już o paskudnym czasie pandemii mówimy, to Pani Jola nie poprzestaje jedynie na swojej wyjątkowej aktywności zawodowej. Po pracy systematycznie pomaga robiąc zakupy samotnie mieszkającej starszej emerytowanej koleżance, a gdy jest taka potrzeba – wozi ją do lekarza. Pomaga także swojej babci, a ma przecież swoją rodzinę –  jest kochającą żoną i matką.

Skąd ma na to wszystko czas i siły? A może Anioły nie śpią?

P.S. W 2021 roku została nominowana do Złotej Piątki w konkursie na “Kobietę Oryginalną Śląska Cieszyńskiego”.

P.S. 2 Znalazłyśmy ostatnio w sieci znaczenie imienia Jolanta, przytaczamy in extenso – Pracuje tak długo, aż pokona przeszkody, potrafi rządzić bez dyktatury, nie pochwala narzucania innym swego punktu widzenia, realistka o wzniosłych ideałach, w predyspozycjach zawodowych – nauczyciel.

Artykuł napisali wszyscy, którzy się wypowiadali. Nie tylko zacytowani. Zebrała Elżbieta.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close